Odkurzacz sprzątający podłogę z wizualizacją przepływu powietrza i symbolami mocy ssania, ilustrujący różnicę między mocą silnika a rzeczywistą siłą ssania.

Aktualizacja: 1 maja, 2026 r.

Przez lata pracy w sklepach AGD słyszałem to pytanie chyba ze sto razy w tygodniu: „a ile ten ma watów?”. Odpowiadałem zawsze tak samo — że to akurat parametr, który o sprzątaniu mówi najmniej. Obok, na tej samej półce, stał często odkurzacz 600 W zbierający z dywanu więcej niż dwukrotnie „mocniejszy” model, na który klient pokazywał palcem. Różnicę robiły dwie zupełnie inne wartości: paskale (Pa) i Air Watts (AW) — plus to, czego nie widać na pudełku, czyli konstrukcja samej maszyny. Po drodze opowiem też, dlaczego od 2017 roku nie kupisz już odkurzacza powyżej 900 W i co to dla nas, kupujących, faktycznie zmieniło.

Niżej rozkładam trzy parametry, które najczęściej widzisz na pudełku, na czynniki pierwsze: który mówi o rachunku za prąd, który o realnym zasysaniu, a w którym producenci najczęściej trochę „kreatywnie zaokrąglają”. Na końcu znajdziesz też prostą tabelę i widełki, na które warto patrzeć przy zakupie do mieszkania, do domu z dywanami i do domu ze zwierzakami.

Moc znamionowa, podawana w watach (W), to po prostu pobór prądu z gniazdka — tyle, ile odkurzacz „bierze”, a nie ile zasysa. Przez dwie dekady była głównym argumentem sprzedażowym, bo to najprostsza liczba do porównania na pudełku. W sklepie widziałem to codziennie: klient stał przed regałem, szukał najwyższego watażu i kończył dyskusję. Problem w tym, że wat to nie ssanie. Stary (2200 W) odkurzacz z piwnicy potrafi ciągnąć z gniazdka ile się da i większość tej energii oddać w cieple i hałasie, a nie w podciśnieniu w rurze.

Brukseli to też w końcu nie umknęło. Rozporządzenie Komisji (UE) nr 666/2013 wprowadziło od 1 września 2014 roku górny limit 1600 W dla odkurzaczy sieciowych, a od września 2017 obniżyło go do 900 W. Te same przepisy mówią, że roczne zużycie energii odkurzacza nie może przekroczyć 43 kWh, a hałas — 80 dB. Komisja Europejska szacowała oszczędności wynikające z całej dyrektywy na poziomie ok. 19 TWh rocznie do 2020 r. — w skali UE to było wtedy mniej więcej tyle, ile rocznie zużywają na prąd wszystkie gospodarstwa domowe średniego unijnego kraju.

W praktyce nie odbiło się to na skuteczności. Producenci poszli w lepsze turbiny, szczelniejsze korpusy i ssawki, które realnie robią robotę. Odkurzacz 700 W z 2024 roku zbiera z dywanu lepiej niż 2000 W z 2010 — tylko zamiast wyć i grzać, robi swoje ciszej i taniej w eksploatacji. Pamiętam ostatnie tygodnie przed wejściem limitu 900 W: w sklepach klienci wykupywali „ostatnie mocne”, a sprzedawcy tłumaczyli po raz tysięczny, że ten „słabszy” obok ssie identycznie albo lepiej. Większość tych zapasowych „kombajnów” pewnie do dziś stoi w piwnicach, używana raz w roku do auta.

Z tej historii jest jeszcze jeden ciekawy odprysk. Limit 900 W został z odkurzaczami do dziś, ale słynne kolorowe etykiety energetyczne A–G — te, które przez kilka lat naklejano obok ceny — zniknęły ze sklepów na początku 2019 roku. Stało się to po tym, jak Dyson zaskarżył metodologię unijnych testów do Sądu UE i w listopadzie 2018 r. wygrał (sprawa T-544/13). Argument firmy był prosty i, szczerze mówiąc, każdy sprzedawca wiedział, że to prawda: testy robiono na pustych pojemnikach i workach, a większość odkurzaczy traci siłę ssania, gdy tylko zaczną się zakurzać. Etykieta pokazywała więc parametry, których w realnym sprzątaniu nikt nie zobaczył. To dokładnie to, o czym jest cały ten poradnik — papier (i naklejka) przyjmie wszystko, liczy się to, co maszyna robi w piątym tygodniu używania, a nie w laboratorium z czystym filtrem.

Wniosek: liczba watów na pudełku to dziś głównie informacja o rachunku za prąd. Skuteczność sprzątania mierzy się w paskalach i Air Wattach — i właśnie do tego przechodzimy.

Czym właściwie jest moc ssania odkurzacza?

Moc ssania to liczba, która mówi, jak skutecznie odkurzacz wciąga powietrze (a razem z nim brud) do worka albo pojemnika. To zupełnie co innego niż moc znamionowa z poprzedniej sekcji — tam mierzyliśmy, ile prądu maszyna pobiera z gniazdka, tu mierzymy, co z tego prądu realnie zostaje w rurze ssącej. Producenci podają ją na dwa sposoby: w paskalach (Pa) albo w Air Wattach (AW). Nie są to synonimy i niżej tłumaczę dlaczego.

W praktyce wygląda to tak: dwa odkurzacze mogą mieć ten sam silnik 700 W, a jeden będzie zbierał z dywanu o połowę gorzej niż drugi. Różnicę robi konstrukcja — turbina, kształt kanałów powietrznych, jakość ssawki, szczelność korpusu i stan filtrów. To dlatego sama liczba watów na pudełku niczego nie rozstrzyga. Przekonałem się o tym setki razy, gdy klient przynosił do reklamacji drogi odkurzacz „bo źle ssie”, a problem był w zatkanym filtrze HEPA, którego nigdy nie wyczyścił. Tę i kilka innych pułapek konstrukcyjnych rozwijam zresztą w osobnym poradniku — zobacz, na co realnie patrzeć przy wyborze odkurzacza pionowego.

Pa i AW — dwie różne miary tego samego 

To, co w marketingu producenta wpada pod jeden parasol „mocy ssania”, w fizyce są dwie różne wielkości:

Paskal (Pa) to jednostka ciśnienia — formalna, należąca do układu SI, ta sama, w której mierzymy ciśnienie atmosferyczne czy w oponie. W kontekście odkurzacza paskale mówią, jak duże podciśnienie maszyna potrafi wytworzyć w rurze, gdy zamkniesz jej wlot ręką. Im wyższa liczba, tym większa „siła ciągu” — ale tylko w jednym, bardzo konkretnym warunku: kiedy powietrze nie płynie. To jest ważne, do tego wracam za chwilę.

Air Watt (AW) to jednostka mocy powietrznej — czyli energii, którą odkurzacz przekazuje strumieniowi powietrza przepływającemu przez rurę. AW łączy w jednej liczbie dwie rzeczy naraz: podciśnienie (te same paskale) i przepływ (ile litrów powietrza przeciągniesz przez rurę w sekundę). Dlatego AW lepiej oddaje to, co odkurzacz robi w trakcie sprzątania, a nie w trakcie zatkania ręką wlotu.

Różnica w praktyce: odkurzacz może mieć kosmiczne 25 000 Pa na zatkanym wlocie i jednocześnie kiepską wydajność na dywanie, bo gdy tylko powietrze zacznie płynąć, podciśnienie spada, a producent o tym milczy. AW łapie ten kompromis, paskale — nie. To jest powód, dla którego renomowane marki (Dyson, Miele, Sebo) podają parametry w AW, a marki, które chcą, żeby liczba „robiła wrażenie” na półce — w paskalach.

Czy AW jest jednostką fizyczną?

Tak — i to wbrew temu, co czasem można przeczytać. Air Watt to dosłownie wat (1 W = 1 J/s), tylko zdefiniowany dla mocy niesionej przez przepływ powietrza, a nie dla mocy elektrycznej silnika. Definicję ustanowiła amerykańska norma ASTM F558 dla testów odkurzaczy domowych i to z niej pochodzi słynny współczynnik 8,5, o którym za chwilę.

Gdzie więc bierze się mit, że „AW to nie jest jednostka fizyczna”? Z dwóch źródeł. Po pierwsze — AW nie należy do układu SI, bo to jednostka branżowa zdefiniowana w normie technicznej, a nie w międzynarodowych podstawach metrologii. Po drugie — w marketingu producentów wartość AW bywa „dociągana”, więc reputacja jednostki ucierpiała. Ale fizycznie? AW to po prostu wat — moc, w jednostkach SI.

Wzór na AW (i dlaczego ten z większości stron w internecie jest błędny)

Klasyczny wzór, który krąży po polskich i zagranicznych portalach, wygląda tak:

AW = (przepływ powietrza × podciśnienie) / 8,5

I tu jest problem, który krąży po dziesiątkach polskich i zagranicznych artykułów — w tym po wersjach tego poradnika sprzed aktualizacji. Liczba 8,5 działa tylko, jeśli wstawisz przepływ w stopach sześciennych na minutę (CFM) i podciśnienie w calach słupa wody (inHO). To jest amerykańska norma ASTM, jednostki imperialne.

Jeśli ktoś wstawi do tego wzoru przepływ w litrach na sekundę i podciśnienie w paskalach (czyli tak, jak podają to europejscy producenci), wynik będzie kompletnie nieprawidłowy. W jednostkach SI wzór jest dużo prostszy, bo Air Watt z definicji jest watem:

AW [W] = przepływ [m³/s] × podciśnienie [Pa]

Albo, w jednostkach, które chętniej widać na metkach:

AW [W] = przepływ [l/s] × podciśnienie [Pa] / 1000

Przykład: odkurzacz, który tłoczy 30 l/s przy podciśnieniu 20 000 Pa, ma: 30 × 20 000 / 1000 = 600 AW mocy powietrznej teoretycznej (w praktyce mniej, bo to wartość przy idealnym dopasowaniu).

Dlaczego to ważne? Bo jeśli czytelnik weźmie wzór z dzielnikiem 8,5 i wstawi tam wartości metryczne ze swojego odkurzacza, dostanie liczby w stylu „tysiące AW” i pomyśli, że jego sprzęt jest kosmiczny. Albo odwrotnie — pomyśli, że coś z odkurzaczem jest nie tak. Wzór z 8,5 jest poprawny dla CFM i inHO, kropka.

Co naprawdę liczy się przy zakupie — i jak nie dać się nabrać na liczby z pudełka

Wiesz już, że watów silnika nie ma sensu porównywać między modelami, że paskale mówią o podciśnieniu, a Air Watty — o realnej mocy powietrznej. Pytanie, które słyszałem w sklepie najczęściej w tym momencie rozmowy, brzmiało: „dobra, to konkretnie na co mam patrzeć?”. Odpowiadam tak samo, jak wtedy.

Trzy parametry w hierarchii ważności

Air Watts (AW) to liczba, której szukam pierwszej — jeśli producent ją podaje. Łączy w sobie dwie rzeczy naraz (podciśnienie i przepływ), więc trudniej ją „naciągnąć” niż same paskale. Marki, które dają AW na pudełku, zazwyczaj mają coś do udowodnienia: Dyson, Miele, Sebo, droższe linie LG i Samsunga. Marki, które omijają AW i wpychają tylko paskale, prawie zawsze mają słabszy przepływ powietrza — i dlatego nie chcą Ci pokazać wartości łączonej.

Paskale (Pa) sprawdzam jako drugą wartość, ale z dużą rezerwą. Liczba na pudełku to podciśnienie maksymalne, mierzone przy zatkanym wlocie — czyli w warunku, w którym odkurzacz nigdy nie pracuje. Realnie, podczas sprzątania dywanu, podciśnienie spada do 30–50% tej wartości. Producent, który chwali się 25 000 Pa, w trakcie pracy daje może 10 000–13 000 Pa — i to jest OK, tak działa fizyka, tylko trzeba o tym wiedzieć.

Moc znamionowa (W) to ostatnia rzecz, na którą patrzę — i właściwie tylko po to, żeby oszacować rachunek za prąd i hałas. Po regulacjach UE z 2017 r. każdy nowy odkurzacz sieciowy ma między 600 a 900 W i w tej rozpiętości różnica w skuteczności sprzątania nie wynika z watów, tylko z konstrukcji. W odkurzaczach bezprzewodowych w ogóle pomijam ten parametr, bo tam liczą się minuty pracy na akumulatorze i moc silnika cyfrowego (zwykle podawana osobno).

Realne widełki dla 2026 roku — według typu odkurzacza

I to jest część, której brakowało w pierwotnej wersji artykułu, a która jest najbardziej praktyczna. Widełki różnią się dramatycznie zależnie od kategorii sprzętu, więc jedna „uniwersalna liczba” zawsze będzie myląca.

Typ odkurzacza Siła ssania (Pa) Air Watts (AW) Komentarz
Workowy / bezworkowy sieciowy 20 000 – 28 000 Pa 200 – 300 AW Najwyższa stabilna moc na rynku domowym. Workowy z 22 000 Pa i 250 AW zbiera z każdego dywanu.
Bezprzewodowy pionowy (klasa średnia) 12 000 – 18 000 Pa 100 – 180 AW Wystarczy do mieszkania bez dywanów lub z krótkim runem. Akumulator i ssawka ważą tu więcej niż sama liczba Pa.
Bezprzewodowy pionowy (klasa wyższa, 2024–2026) 17 000 – 28 000 Pa 200 – 310 AW Dyson V15/Gen5, Dreame Z30, Tineco S70. Liczby Pa, które widzisz w sklepach (np. „180 000 Pa”) to wartości z testu izolowanego silnika, nie realnego sprzątania — patrz raczej na AW.
Robot sprzątający (klasa średnia) 3 000 – 8 000 Pa rzadko podawane Do utrzymywania porządku codziennego wystarczy. Nie zastąpi pełnowymiarowego odkurzacza przy generalnym sprzątaniu.
Robot sprzątający (klasa wyższa, 2024–2026) 12 000 – 36 000 Pa rzadko podawane Dreame X40 Master (12 000 Pa), Roborock Saros 10R (22 000 Pa), Roborock Saros 20 (36 000 Pa). Roboty mają dziś własny wyścig zbrojeń w paskalach — patrz uwagi pod tabelą.

Dlaczego „180 000 Pa” na pudełku to manipulacja?

Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę dowolnego sklepu „odkurzacz pionowy Pa”, wyskoczą Ci modele z opisami typu 150 000 Pa albo 280 000 Pa. To nie są wartości z realnego sprzątania — to pomiar siły ssącej samej turbiny w warunkach laboratoryjnych, bez rury, bez ssawki i bez filtra.

Producenci tacy jak Dyson oficjalnie odmawiają podawania wartości w paskalach — sami mówią wprost, że nie używają jednostek PSI ani kPa. Powód jest oczywisty: ich realne ~ 17 600 Pa wyglądałoby blado obok chińskich konkurentów chwalących się sześciocyfrowymi liczbami. Jeśli widzisz na pudełku liczbę z pięcioma zerami, sprzedawca liczy na to, że nie znasz różnicy między silnikiem a gotowym urządzeniem.

Wyścig zbrojeń w robotach (Saros 20)

W robotach sprzątających wyścig na Paskale trwa w najlepsze. Jeszcze w 2024 r. flagowy Roborock Saros 10R szczycił się 22 000 Pa. Pod koniec lutego 2026 r. pokazano model Saros 20 z 36 000 Pa.

Liczba robi wrażenie, ale należy się ważne zastrzeżenie: niezależne testy (m.in. Vacuum Wars, marzec 2026) wykazały, że Saros 20 w pomiarach przepływu powietrza (airflow) wypada poniżej średniej kategorii, mimo rekordowych papierowych danych. To dowód na to, że paskale w robotach to dzisiaj parametr czysto marketingowy. Robot z 22 000 Pa nie jest „równie silny” co pionowy odkurzacz z 22 000 Pa — to dwa inne układy fizyczne i nie wolno ich porównywać 1:1. Jeśli interesuje Cię, jak roboty radzą sobie technicznie z mapowaniem, czujnikami i wyborem trasy napisaliśmy o tym osobno w poradniku »Jak działa robot sprzątający«.

Trzy zasady, których trzymam się od lat

Pierwsza zasada: nie porównuj Pa między różnymi typami odkurzaczy. 25 000 Pa workowego sieciowego i 25 000 Pa bezprzewodowego pionowego to dwa różne światy fizyczne — bo workowy ma znacznie większy przepływ powietrza. Porównania mają sens tylko wewnątrz tej samej kategorii.

Druga zasada: ssawka robi tyle, co silnik. Setki razy widziałem klienta zwracającego drogi odkurzacz „bo źle ssie”, podczas gdy problem siedział w tępej ssawce dywanowej bez turboszczotki. Producent o tym zwykle nie pisze na pudełku, ale ssawka z napędzanym wałkiem (turbo lub elektroszczotka) zwiększa skuteczność na dywanach o 30–50% przy tej samej mocy ssania. To jest największy gap między „papierową” a realną wydajnością.

Trzecia zasada: filtr HEPA i szczelność korpusu liczą się długoterminowo. Odkurzacz z fenomenalnym Pa, ale nieszczelnym pojemnikiem, zaciąga powietrze fałszywym kanałem i traci 20–30% skuteczności po pierwszym miesiącu używania. Jeśli widzisz w karcie produktu „klasa filtracji A” lub „filtracja zamknięta HEPA H13″, to są sygnały, że konstruktor o tym pomyślał. Jeśli ich nie ma — nie ma.

Czego nie znajdziesz w karcie technicznej, a co decyduje o zakupie

Dane techniczne mówią Ci, co odkurzacz potrafi w laboratorium. Nie mówią Ci, jak będzie się z nim żyło przez następne 5–7 lat. A to zwykle ważniejsze niż każda liczba na pudełku.

W sklepie nauczyłem się patrzeć na trzy rzeczy, których producent w specyfikacji prawie nigdy nie podaje:

Dostępność części zamiennych. Filtr HEPA, pasek napędowy, szczotka, akumulator — to elementy zużywające się. Kup odkurzacz marki, której części znajdziesz w polskich sklepach jeszcze za 5 lat. Dyson, Miele, Bosch, Samsung, LG — bezpieczne. Bezimienne marki z Allegro za 400 zł — często nie znajdziesz nawet filtra po 18 miesiącach. Widziałem to setki razy, gdy klient przychodził z odkurzaczem sprzed 2 lat i prosił o filtr — a my musieliśmy mówić, że marka już zniknęła z dystrybucji.

Waga w trakcie pracy. W sklepie odkurzacz wisi na haku albo stoi na podstawce — wtedy waży „wystarczająco lekko”. Realnie używasz go, trzymając w wyciągniętej ręce na schodach albo nad głową przy suficie. 2,8 kg vs 3,4 kg to w specyfikacji 600 g różnicy, a w praktyce — różnica między „posprzątam całe mieszkanie” a „odłożę po dwóch pokojach, bo bolą mnie ramiona”. Jeśli możesz, weź odkurzacz do ręki w sklepie, zanim kupisz.

Łatwość czyszczenia pojemnika i filtra. Pojemnik na kurz wysypujesz dziesiątki razy w roku. Jeśli konstrukcja wymaga 4 ruchów, otwierania klapek albo wyciągania koszyka filtra przed wysypaniem — będziesz tego nienawidził. Najlepsze konstrukcje 2026 r. — Dyson od V11, Tineco S15, Roborock H5 — mają wysyp jednym pociągnięciem. W robotach analogicznym ułatwieniem jest stacja dokująca z autoodsysaniem: nie dotykasz pojemnika tygodniami. Świetnie pokazuje to Dreame Aqua10 Ultra Track, którego testowaliśmy w listopadzie, a w klasie do 1000 zł — niespodziewanie dobrze radzi sobie Narwal Freo S, jeden z najsensowniejszych tanich robotów ostatnich miesięcy. Najgorsze konstrukcje to całe ceremoniały, w obu kategoriach. Na karcie tego nie znajdziesz — recenzje wideo zwykle to pokazują.

To są rzeczy, których nie nauczysz się z parametrów, a które po pierwszym miesiącu używania ważą najwięcej.

Co z tego wynieść — i co zrobić dalej

Jeśli jutro idziesz kupić odkurzacz i masz mieć w głowie tylko jedno zdanie — niech to będzie to:

Patrz na Air Watts (jeśli marka je podaje), ignoruj waty silnika, do paskali podchodź sceptycznie, a najwięcej uwagi poświęć ssawce, filtrowi i temu, jak odkurzacz leży w Twojej ręce.

Liczby na pudełku są dziś bardziej narzędziem marketingowym niż kryterium technicznym — wszyscy producenci o tym wiedzą i większość liczy na to, że Ty nie. Realne różnice między modelami robią się dopiero w sklepie, w ręce, na dywanie i po pierwszym miesiącu używania. Karta techniczna jest dobrym punktem wyjścia, ale nigdy końcowym argumentem.

Resztę roboty zrobiliśmy za Ciebie w trzech zestawieniach. Każde aktualizujemy regularnie i każdy model w nich opisany przeszedł przez nasze ręce — sprawdzaliśmy ssawkę, wagę, hałas i to, jak konstrukcja radzi sobie po pierwszych miesiącach używania, a nie tylko parametry z karty:

👉 Ranking odkurzaczy pionowych 2026 — jeśli szukasz lekkiego, codziennego sprzętu do mieszkania albo jako uzupełnienia do większego odkurzacza.

👉 Ranking robotów sprzątających 2026 — jeśli zależy Ci na tym, żeby utrzymać porządek bez własnego udziału (i wiesz, że robot nie zastąpi generalnego sprzątania).

👉 Ranking odkurzaczy piorących 2026 — jeśli masz w domu dywany, dzieci albo zwierzęta i zależy Ci na głębokim czyszczeniu, a nie tylko zbieraniu kurzu z powierzchni.

Każdy z tych rankingów powstaje według tej samej, jawnej procedury — od pomiarów po długie testy realnego użytkowania. Tutaj opisaliśmy dokładnie, jak testujemy i co decyduje o miejscu w rankingu — bo uważam, że jeśli mam Ci coś polecać, to powinieneś móc sprawdzić, na jakiej podstawie to robię.

Najczęściej zadawane pytania

Ile Pa powinien mieć dobry odkurzacz workowy?

Przyzwoity odkurzacz workowy z silnikiem 700 W (czyli aktualny limit po regulacjach UE) generuje realnie 22 000–28 000 Pa podciśnienia maksymalnego. To wartości, których nie osiągnie żaden bezprzewodowy pionowy w trakcie normalnej pracy — workowe nadal pozostają najmocniejszym typem odkurzacza domowego. Jeśli widzisz workowca poniżej 18 000 Pa, to słaby model albo dane producenta są niepełne.

Czy 28 000 Pa wystarczy do dywanu?

Tak, do większości dywanów domowych — pod warunkiem, że odkurzacz ma turboszczotkę albo elektroszczotkę. Sama wartość Pa bez napędzanego wałka na ssawce zbierze kurz z powierzchni, ale nie wyciągnie sierści wczepionej w runo. Dla dywanów z długim runem (powyżej 2 cm) i dla domów z kotem lub psem warto celować w odkurzacz workowy z elektroszczotką, niezależnie od liczby Pa.

Czy odkurzacz bezprzewodowy zastąpi tradycyjny?

W mieszkaniu z panelami i krótkimi dywanami — tak, dziś już tak. W domu z grubymi dywanami, schodami, zwierzętami i większą powierzchnią — tylko jako uzupełnienie. Bezprzewodowy ma 30–60 minut pracy na baterii i mniejszą realną siłę ssania pod obciążeniem niż workowy. Najlepsze połączenie 2026 r. to mocny workowy do generalnego sprzątania + bezprzewodowy do codziennych dosypek. Jeśli szukasz konkretnej rekomendacji w klasie tańszych robotów uzupełniających, Narwal Freo S za niecałe 1000 zł zaskakująco dobrze odpowiada na to pytanie.

Co oznacza klasa A na etykiecie odkurzacza?

Nic — bo etykieta energetyczna dla odkurzaczy nie obowiązuje od stycznia 2019 roku. Została zniesiona po wyroku Sądu UE w sprawie Dysona (T-544/13), w którym sąd uznał, że metodologia testów była błędna. Jeśli widzisz w sklepie odkurzacz z naklejką A na pudełku, to albo stary stock, albo grafika producenta, która nie ma już mocy regulacyjnej. Nie kieruj się tym przy zakupie.

Ile lat realnie wytrzymuje dobry odkurzacz?

Dobrej klasy odkurzacz workowy (Miele, Bosch klasy wyższej) — 12–15 lat przy regularnej wymianie filtrów. Bezprzewodowy — 5–8 lat, ograniczeniem jest najczęściej akumulator, który po 4–5 latach traci 30–50% pojemności. Robot — 4–6 lat. Jeśli widzisz markę, której nie ma w polskiej dystrybucji od 2 lat, dolicz brak części i licz krócej. Najczęstsze przyczyny śmierci odkurzaczy w gwarancji to zatkany filtr (50% przypadków, którym widziałem) i przepalona elektroszczotka (kolejne 25%). Obie rzeczy są do uniknięcia regularną konserwacją.

Arkadiusz Świętoń

Arkadiusz Świętoń

Redaktor naczelny Sprzetnatopie.pl

Ze sprzętem AGD i RTV pracuje od 17 lat. Zaczynał w Saturnie, później Neonet i x-kom — dziś prowadzi zespół, który rozkłada każdy testowany model na czynniki pierwsze. Pisze po to, żeby czytelnik nie wydał kilku tysięcy złotych na pralkę czy telewizor, które padną tuż po gwarancji. [Więcej o autorze →]

mail2

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (18 votes)
Spis Treści